Parczew, dnia 21.11.2014 r.


18 listopada 2014 r. w Gazecie Wyborczej ukazał się artykuł
dotyczący złóż bursztynu w powiecie parczewskim.
Zachęcamy do zapoznania się z reportażem


250 tysięcy ton bursztynu
Autor: Jacek Brzuszkiewicz, Sławomir Skomra
18.11.2014

Ludzie kopią na polach. Mnożą się opowieści o szczęśliwcach, którzy wydobyli fortuny. Jacyś faceci krążą pod lasem z wielkim wiertłem. Przyjechał nawet biznesmen z Chin.

Leżący w północnej części woj. lubelskiego Parczew żyje opowieścią o rolniku z pobliskiej wsi, który wyorał z ziemi bryłę o nieregularnych kształtach wielkości ludzkiej głowy. Początkowo chciał ją wyrzucić, ale położył na przyczepie, przywiózł do domu i rzucił przy stodole. Po kilku dniach bryłę wypatrzył syn gospodarza, gimnazjalista. Kiedy ją oczyścił z ziemi, okazało się, że znalezisko mieni się żółtobrązowo. To był bursztyn. Chłopak znalazł w internecie adres jubilera z Gdańska, któremu przesłał zdjęcie znaleziska. Przedsiębiorca następnego dnia był już w Górce Lubartowskiej. Kiedy gospodarz usłyszał, ile jubiler chce mu zapłacić, z wrażenia osunął się po ścianie. W Parczewie przekazują sobie, że otrzymał za znalezisko 90 tys. złotych.

45 milionów lat historii
Pewne jest, że na terenie powiatu parczewskiego i kilku sąsiednich gmin znajdują się ogromne pokłady bursztynu. Wie o nich wszystko starosta parczewski Waldemar Wezgraj. - To było 45 milionów lat temu. Znaczny obszar dzisiejszej Polski pokrywało morze eoceńskie, którego północne i południowe brzegi porastały przepastne lasy żywiczne. To właśnie dzięki nim pokłady bursztynu występują w okolicach Gdańska, a na południu - właśnie u nas, w delcie parczewskiej. Żeby móc uświadomić sobie, o jak odległych czasach rozmawiamy, dodam, że Bałtyk ma jedynie 20 tysięcy lat - Waldemar Wezgraj dostaje wypieków. Udokumentowane przez Państwowy Instytut Geologiczny pokłady bursztynu w powiecie parczewskim to co najmniej 1100 ton - przeszło milion kilogramów. - Jednak to tylko mała część złóż, która występujące w okolicy jednej wsi - Górki. Pozostałych jeszcze nikt dokładnie nie zbadał. Geolodzy twierdzą, że na terenie Lubelszczyzny może znajdować się 250 tys. ton. Wszystko dość płytko, na głębokości 17-20 metrów pod powierzchnią - Wezgraj podskakuje z emocji.

To, że w rejonie Parczewa jest bursztyn, wiadomo od lat 50. zeszłego stulecia, kiedy szukano tu węgla kamiennego. Węgiel znaleziono w Bogdance, 40 kilometrów dalej, ale przy okazji odwiertów natrafiono na bursztyn. Wiedzą o tym miejscowi, którzy od lat wykopują fragmenty minerału przy okazji bicia studni, wykopów pod fundamenty czy prac polowych.

Praca dla 40 tysięcy
Pewnie nikt nie przypomniałby sobie o parczewskich złożach bursztynu, gdyby nie decyzja Rosjan z października zeszłego roku całkowicie zakazująca eksportu minerału z obwodu kaliningradzkiego, gdzie znajdują się największe eksploatowane złoża.
- A przecież to nie Rosja, tylko Polska jest światową stolicą bursztynu - podkreśla Zbigniew Strzelczyk, prezes Krajowej Izby Gospodarczej Bursztynu i wykładowca w szkole złotniczej w Brukseli. - W Gdańsku odbywają się największe targi bursztynu, na które w tym roku przyjechało 6 tysięcy gości. Jesteśmy największym na świecie eksporterem biżuterii. Bursztynowa branża daje pracę 20 tysiącom ludzi. Drugie tyle zatrudniają firmy współpracujące z jubilerami. Ten przemysł potrzebuje w ciągu roku co najmniej 200 ton surowca.

Nie ma tygodnia, by w serwisach internetowych nie pojawiła się informacja o próbie przemytu bursztynu z Kaliningradu. Na początku października przy wjeździe do Polski wpadł obywatel Litwy, który jadąc do Gdańska, w podwójnym podwoziu peugeota ukrył worki z 20 kilogramami. Wcześniej udało mu się pokonać odprawę rosyjską, choć tamtejsi pogranicznicy do wyszukiwania bursztynu używają psów.

O tym, jak dla Gdańska ważny jest przemysł bursztynowy, świadczy to, że prezydent Paweł Adamowicz ma swojego pełnomocnika ds. bursztynu. To właśnie Robert Pytlos wiosną tego roku pojechał do Parczewa, by rozmawiać ze starostą Wezgrajem o tamtejszych złożach.

Będzie inaczej niż z gazem?
Powiat parczewski to liche, piaszczyste ziemie i wysokie bezrobocie. Oprócz urzędów i szpitala pracę dają tam tylko wytwórnia musztardy, huta szkła i fabryka kabli. W ostatniej dekadzie liczba ludności powiatu skurczyła się o ponad 10 procent, do 36 tysięcy. Emigrują przede wszystkim do Warszawy i Anglii.

Starosta Wezgraj, słuchając bursztynowych opowieści, nie mógł nie połknąć haczyka. Latem podpisano list intencyjny o współpracy Parczewa, Gdańska i Krajowej Izby Gospodarczej Bursztynu. Powiat zgodnie ze zobowiązaniem rozpoczął właśnie poszukiwania surowca. Gdańsk wraz z trójmiejskimi jubilerami podzieli się know-how dotyczącym technik obróbki bursztynu i promocji. W szkole w Parczewie zorganizowano wystawę bursztynowej biżuterii, połączoną z pokazem mody. Uczniowie prezentowali m.in. szykowne naszyjniki, broszki i pierścionki. W siedzibie starostwa na początku listopada utworzono biuro bursztynu. Starosta Wezgraj podczas rozmowy kilkakrotnie podkreśla, że Parczew nie będzie miejscem, gdzie się bursztyn tylko i wyłącznie wydobywa, ale gdzie się go też obrabia. - Po Gdańsku chcemy być drugim bursztynowym księstwem. W żadnym stopniu nie będziemy dla siebie konkurencją, bo bursztynowy popyt na świecie jest ogromny. Nakręcają go m.in. Chińczycy, którzy w tego typu biżuterii przed kilku laty wręcz się zakochali.
- Podczas otwarcia biura w Parczewie miałem wykłady dla młodzieży i słuchaczy Uniwersytetu Trzeciego Wieku - mówi prezes Krajowej Izby Gospodarczej Bursztynu. - Na początku widziałem zdziwienie w stylu: o czym on mówi? My i jubilerstwo? Jednak kiedy zacząłem mówić i pokazywać, że wcale nie jest to takie trudne, na twarzach dostrzegłem zaciekawienie.
Starosta Wezgraj wyjaśnia nieufność dotyczącą bursztynu: - Złą robotę zrobiła burza wokół gazu łupkowego i to, że do dziś nic z tego nie wyszło.

Ludzie stali się nieufni i skryci
Przed sklepem spożywczym w Górce Lubartowskiej, tam gdzie znajdują się już udokumentowane złoża, rozprawia grupa mężczyzn. Temat? Ten sam od kilku miesięcy: bursztyn.

Dowiadujemy się, że za surowiec nie płacą w Polsce stałej kwoty - jak np. za złoto. Za jedną kilogramową bryłę można wziąć 12 tys. zł, a za drobne kawałeczki - nie więcej niż 100 zł od kilograma. Miejscowi świetnie znają już przepisy. Wiedzą, że wszystko, co znajduje się płytko w ziemi, należy do jej właściciela. Jednak chcąc legalnie zacząć poważne poszukiwania, czyli zacząć kopać głęboki otwór, trzeba mieć koncesję z ministerstwa. Hitem dnia jest opowieść o ciężarówce na śląskich numerach z wielkim wiertłem, która krążyła na nieużytkach pod lasem. - Zawołałem szwagra i razem polecieliśmy. Kiedy nas zobaczyli, wskoczyli do auta i odjechali. To już czwarty przypadek w tym miesiącu. Trzeba wiejską straż powołać, co by naszego bursztynu pilnowała - oświadcza mężczyzna oparty o rower.

- Józef ze skraju wsi już zamówił ekipę, co bije studnie, biorą 120 złotych za metr odwiertu. Mówi, że widział mapy i zacznie szukać na polu koło dużego kamienia - wtrąca ktoś z boku. - Czesiek spod kościoła ma dwóch kupców na dwuhektarową działkę pod lasem. Podobno już od trzech tygodni wzajemnie podbijają cenę. Kiedy zapytałem Cześka, ile mu dają, tylko się uśmiechnął i odszedł - macha ręką mężczyzna w kaszkiecie.

Sołtys Górki Lubartowskiej narzeka, że odkąd ta gorączka bursztynu wybuchła, ludzie stali się nieufni, podejrzliwi, skryci. - Podobno ten grzebiąc w ogródku, coś znalazł, ktoś inny pieląc truskawki, do czegoś się dokopał, ten sprzedał działkę za tyle, a ten za tyle. Niczego od ludzi się nie można dowiedzieć. Jakby się bali, że im ten bursztyn ktoś zabierze. Janusz Marzęda, wójt gminy Niedźwiada w powiecie lubartowskim, gdzie leży Górka, przyznaje, że od kilku miesięcy ceny gruntów poszły w górę. - Jeszcze niedawno hektar można było kupić po 8-10 tys. Dziś słyszę, że ziemia chodzi już nawet po 50 tys. Drzwi do gabinetu wójta praktycznie się nie zamykają. Przyjeżdżają przedsiębiorcy z całej Polski. Niedawno gmina sprzedawała skrawki pola. Poszły na pniu, ziemię kupili dwaj przedsiębiorcy spod Bydgoszczy. Latem wójt Marzęda gościł biznesmena z Chin zainteresowanego bursztynem. - Przyjechał z tłumaczem, ciągle coś notował. Efektów wizyty nie znam, bo ziemia, którą się interesował, jest prywatna - mówi Marzęda. Gorączka udzieliła się też władzom województwa lubelskiego. W Niedźwiadzie, dokładnie kilometr od siedziby urzędu gminy, miał zaczynać się pas startowy lotniska. Jednak po wyborach w 2007 r. na Lubelszczyźnie zmieniła się koalicja rządząca i port lotniczy powstał w Świdniku. W efekcie województwo zostało ze 180 hektarami ziemi. Kiedy okazało się, że także na tym terenie znajduje się bursztyn, członek zarządu województwa Jacek Sobczak wsiadł w samochód i pojechał przekonywać radnych z Niedźwiady, by zgodzili się na wykopanie wielkiej dziury.

Państwowa Szkoła Wyższa w Białej Podlaskiej w tym roku otworzyła nowy kierunek: inżynieria geologiczna. Renata Karwacka, rzecznik uczelni, nie ukrywa, że nowy kierunek został powołany w odpowiedzi na szał bursztynu. - Rekrutację rozpoczęliśmy w tym roku. Mamy już 30-osobową grupę studentów. Z prowadzonego rozpoznania wiemy, że zainteresowanie kierunkiem z roku na rok będzie coraz większe. - Zamyka pan oczy i widzi pan powiat parczewski za dziesięć lat? - pytamy prezesa Strzelczyka.

- Za dziesięć? Próbne odwierty w ciągu miesiąca, dwóch. Jeśli wszystko pójdzie zgodnie z planem, wydobycie ruszy w przyszłym roku.


.:: Starostwo Powiatowe w Parczewie ::.